Historia pałacu w Jackowie
Pierwsza wzmianka o Jackowie pochodzi z 1377 roku i znajduje się w tzw. Wojskowych Tablicach Kopenhaskich, gdzie wspomniano o Woycechu (Wojciechu) von Jaskow (Jatzkow). W księdze komturstwa gdańskiego miejscowość Jatzkow figuruje jako osada lokowana na prawie polskim.
W 1537 roku majątek był już w rękach kaszubskiego rodu szlacheckiego Jackowskich (von Jatzkow), jednego z najzamożniejszych rodów ziemi lęborskiej, posiadającego aż siedem wsi.
W 1609 roku Jackowo nadal stanowiło część rozległych dóbr Jackowskich, obejmujących Sasino, Biebrowo, Bargędzino, Borkowo Lęborskie i Zwartowo. W 1658 roku udziały w majątku Jackowo posiadała również rodzina Przebendowskich z pobliskiego Przebendowa.
Wśród właścicieli części Jackowa w 1658 roku znajdował się Piotr Przebendowski herbu Kuna (1620–1700) – jedna z najbardziej wpływowych postaci ówczesnego Pomorza. Był sędzią ziemskim lęborskim, posłem na sejmy Rzeczypospolitej w latach 1645 i 1646 z powiatów bytowskiego i lęborskiego. W 1650 roku sejmik w Malborku powołał go na poborcę podatkowego, a w 1654 roku ponownie reprezentował te ziemie na sejmach. Po traktatach welawsko-bydgoskich z 1657 roku, kiedy ziemia bytowsko-lęborska stała się lennem elektora Fryderyka Wilhelma, Piotr stracił funkcję sędziego, lecz już w 1658 roku był członkiem delegacji szlachty składającej hołd elektorowi. W kolejnych latach walczył o zachowanie dawnych kaszubskich przywilejów, a jego działalność zapewniła mu trwałe miejsce w historii regionu. Był trzykrotnie żonaty: od 1638 roku z Anną Katarzyną Krokowską, w 1658 roku z Kordulą Heim z Gdańska oraz od 1666 roku z Anną Dorpowską.
Pod koniec XVII i na początku XVIII wieku w dziejach Jackowa pojawia się postać Georga Alberta von Jatzkow, Oberhauptmanna ziemi lęborsko -bytowskiej w latach 1696–1718. Choć sam mieszkał głównie w Kurowie i posiadał liczne dobra w Choczewie, Łętowie, Gniewinie, Gniewinku i Dąbrówce, Jackowo pozostawało wówczas częścią „klucza dóbr” rodu von Jatzkow. Miejscowość miała charakter skromnego folwarku, pozostającego w cieniu większych majątków. Po śmierci Georga Alberta w 1743 roku w Kurowie losy Jackowa zaczęły splatać się z innymi rodami.
Jeszcze w drugiej połowie XVII wieku na ziemi lęborskiej pojawili się Somniczowie (von Somnitz), = wywodzący się z Pomorza Zachodniego. Od 1658 do 1696 roku przedstawiciele tej rodziny – Ulrich Gottfried, Lorentz Christoph i Peter von Somnitz – pełnili najwyższą funkcję zwierzchników ziemi lęborskiej, zanim stanowisko to objął Georg Albert von Jatzkow. W XVIII wieku ich znaczenie rosło: Franciszek Somnicz (ur. 1717) został właścicielem Zwartowa, a jego syn Jan Fryderyk (ur. 1747) wzniósł tam okazały dwór. W tym czasie Somniczowie przejęli również Jackowo i Biebrowo, włączając te wsie do swojego klucza dóbr. Wówczas w Jackowie pojawiła się szkoła.
Pod koniec XVIII wieku Jackowo zaczęło zyskiwać na znaczeniu. W 1784 roku lustracja dóbr odnotowała istnienie folwarku i młyna wodnego z jednym kołem, siedmiu gospodarstw gburskich, czterech zagrodniczych, szkoły, kuźni, karczmy oraz folwarku Kościerzynki. Łącznie naliczono 19 dymów, a właścicielem był wówczas Franciszek Somnicz. W 1804 roku, kiedy Somniczowie posiadali Jackowo, Biebrowo i Ulinię (Uhlingen), wartość dóbr jackowskich oszacowano na 11 533 talary, co świadczy o ich rosnącym znaczeniu. Prawdopodobnie w tym okresie powstał w Jackowie późnobarokowy dwór – druga, obok Zwartowa, rezydencja Somniczów.
W 1819 roku Carl Georg Fließbach (1791–1858) kupił od swojego szwagra, Ernsta Gottfrieda Georga von Bühlow-Cummerow, majątek w Kurowie za 20 000 talarów. Natomiast majątek w Jackowie Carl nabył od Somniczów w 1829 roku. Według Ireny Elsner wdowa z rodu von Somnitz zamieszkiwała w jackowskim dworze jeszcze przez kilka lat po zmianie właścicieli. Sam Carl, były porucznik armii pruskiej, uczestnik wojen napoleońskich i weteran bitwy pod Großbeeren, nie wywodził się ze stanu szlacheckiego. Jego ojciec, Ernst Heinrich Fließbach, był kucharzem na dworze księcia Karla von Mecklenburg-Strelitz. Dopiero edykt królewski z 9 października 1807 roku umożliwił rodzinie nabywanie majątków ziemskich.
W 1819 roku Carl poślubił Henriettę Carolinę Wilhelminę von Koschembahr (1798–1854), córkę Quirina von Koschembahra. Ich historię rodzinną dodatkowo skomplikowało małżeństwo Quirina z młodszą o 15 lat Louise Auguste Fließbach, siostrą Carla, co uczyniło go jednocześnie teściem i szwagrem Carla. Henrietta urodziła dziewięcioro dzieci, a po jej śmierci w 1854 roku została pochowana w Osiekach obok dwojga dzieci: Rudolpha (zm. 1850) i Elise (zm. 1831). Jej marmurowa płyta nagrobna trafiła po latach do wnętrza kościoła.
Carl żenił się jeszcze dwukrotnie: 15 grudnia 1835 roku z Emilią Augustą Sophie von Koschembahr (1805–1840), która zmarła miesiąc po narodzinach syna Hugo, oraz 7 grudnia 1840 roku z Johanną Renate Lange (1800–1880), nauczycielką z Kwidzyna, z którą miał dwoje dzieci.
W 1834 roku przy drodze do Biebrowa utworzono wiejski cmentarz, na którym spoczywali mieszkańcy majątku oraz jego właściciele. Fließbachowie posiadali tam własną kwaterę.
W 1855 roku właścicielem majątku w Jackowie został Wilhelm Ludwig Heinrich Fließbach (1824 –1888), drugi syn Carla. W 1853 roku poślubił Franziskę Conhrat (1831–1912), córkę właściciela Choćmirowa. Doczekali się ośmiorga dzieci. Po śmierci Wilhelma w 1888 roku zarząd nad majątkiem przejęła jego żona, a 29 marca 1892 roku dziedzicem został ich syn Franz Wilhelm Hugo Fließbach (1861–1892).
W latach 80. XIX wieku ukończono rozbudowę dawnego dworu rodu von Somnitz, tworząc okazałą neoklasycystyczną rezydencję z frontowym ryzalitem, werandą ogrodową, bocznymi skrzydłami i ceramicznymi dachami. W tym okresie działała również gorzelnia.
Franz Wilhelm Hugo poślubił jesienią 1892 roku Therese Rösing z Gdańska. Mieli czterech synów: Wilhelma Carla, Ernsta Bernharda Wilhelma, Günthera Carla Wilhelma oraz Franza. Dwóch z nich – Franz i Ernst – poległo podczas I wojny światowej. Najmłodszy, Günther Fließbach, został ostatnim właścicielem Jackowa.
Na przełomie XIX i XX wieku Franz pełnił funkcję zwierzchnika wójtostwa Sasino (Amtsvorsteher) w latach 1896–1908, a w 1905 roku stał się pierwszym właścicielem samochodu w okolicy – marki Opel. W latach 1900–1910 przeprowadził modernizację pałacu: dobudował aneks z tarasem, wprowadził secesyjne zdobienia, zmienił stolarkę, doprowadził elektryczność oraz centralne ogrzewanie zasilane przez gorzelnię. W latach 20. XX wieku Franz założył nowoczesny tartak; specjalizował się w hodowli owiec i koni oraz w uprawie kartofli i żyta. Stado owiec prowadził Georg Dornau z dwoma pomocnikami. Konie rasowe były szczególną pasją jego syna Günthera Fließbacha (1899–1973).
W latach 30. XX wieku zarząd nad majątkiem objął Günther Fließbach. Rozbudował stajnie, urządził biuro w części stajennej oraz kontynuował modernizację pałacu, m.in. przekształcając aneks frontowy w werandę i tworząc nowe wejście do sali balowej.
Günther, ostatni właściciel Jackowa z rodu Fließbachów, wraz z żoną Adą pochodzącą z Turyngii wychował czworo dzieci: Franza Wilhelma, Ute, Felicitas i Gabriele. Rodzinie udało się uciec przed wkroczeniem Armii Czerwonej, a po wojnie osiedliła się w Königslutter w Dolnej Saksonii, gdzie zajęła się handlem węglem.
Po II wojnie światowej w dworze mieściły się PGR oraz Stacja Hodowli Roślin.
Obecnie folwark Jackowo pełni funkcje agroturystyczne. Dostępne są pokoje w „Agroturystyce u Nicole” oraz cieszące się dużą popularnością pokoje przy szklarni. Pałac jest natomiast pieczołowicie remontowany przez obecną właścicielkę, Annę Mazuś, będąca także prezeską zarządu Stowarzyszenia Właścicieli Pałaców i Dworów Pomerania Manors. Działa tu również Miejsce Spotkań z Uważnością „Powidoki”, którego celem jest prowadzenie warsztatów i kursów pomagających uczestnikom odnaleźć spokój i wewnętrzną równowagę.
W 1804 roku rodzina von Somnitz wzniosła w Jackowie późnobarokowy dwór otoczony parkiem i lasem. Siedziba pełniła funkcję reprezentacyjno- mieszkalną i mieściła m.in. hall z kominkiem, gabinet właściciela, jadalnie oraz pomieszczenia dla służby i administracji majątku.
W trzeciej ćwierci XIX wieku ukończono rozbudowę barokowego dworu rodu von Somnitz. Prace trwały prawdopodobnie kilka lat i całkowicie zmieniły skalę założenia. W korpusie głównym dodano środkowy ryzalit frontowy oraz werandę ogrodową, a do części centralnej dobudowano dwa boczne skrzydła. Nad poszczególnymi częściami wykonano nowe dachy o ceramicznym pokryciu. Po przebudowie dawna siedziba dworska uzyskała reprezentacyjny charakter pałacowy i stała się wyrazem zamożności ówczesnych właścicieli.
W latach 1900–1910 przeprowadzono modernizację pałacu. W ramach prac przy środkowym ryzalicie korpusu głównego powstał parterowy przedsionek z tarasem na piętrze. Zmieniono układ pomieszczeń, ich wystrój i wyposażenie, wprowadzając m.in. secesyjne ornamenty w hallu. Wymieniono stolarkę okienną i drzwiową, pałac zelektryfikowano oraz wyposażono w centralne ogrzewanie zasilane z budynku gorzelni. Na elewacjach pojawiły się nowe tynki, co mogło wiązać się z usunięciem wcześniejszego detalu neoklasycystycznego.
W latach 30. XX wieku przeprowadzono kolejną modernizację pałacu. Przebudowano aneks frontowy przy środkowym ryzalicie, gdzie powstała drewniana weranda ulokowana na piętrze. W elewacji ogrodowej wykonano również niezależne wejście do sali balowej od strony parku.
Po 1945 roku w pałacu wykonano szereg prac adaptacyjnych. Część wnętrz przeznaczono na mieszkania dla pracowników PGR, a część pełniła funkcję administracyjno-socjalną. W 1963 roku pałac i gospodarstwo przejęła Stacja Hodowli Roślin z Kurowa – oddział w Jackowie. W tym okresie przeprowadzono częściową przebudowę pałacu. Dawna sala balowa została przekształcona w kino, co wiązało się z budową przybudówki przy elewacji północnej skrzydła zachodniego, od strony ogrodowej. W późniejszym czasie pałac zaczął niszczeć. Nie przeprowadzano w nim żadnych remontów ani napraw.
Od 2010 roku pałac znajduje się w rękach obecnych właścicieli i jest sukcesywnie remontowany. W 2025 roku prace renowacyjne wyraźnie przyspieszyły, a z miesiąca na miesiąc kolejne części pałacu oraz jego wnętrz odzyskują dawny wygląd i historyczny charakter.
Wnętrza mają układ dwuipółtraktowy z obszerną sienią na osi, wyposażoną w antresolę. W ryzalicie zachodnim mieści się dawna sala balowa o otwartej przestrzeni, natomiast we wschodniej części znajduje się boczna klatka schodowa. Elewacja frontowa jest siedemnastoosiowa, z pięcioosiowym ryzalitem centralnym; elewacja północna – dwunastoosiowa, z trzema osiami werandy, której wejście flankują dwie kolumny. W sieni zachowała się dębowa boazeria oraz pseudokasetonowy strop z secesyjną polichromią, a w narożniku północno-zachodnim – ozdobny kominek.
W pamięci całej rodziny, także jej członków zamieszkałych w innych częściach powiatu lęborskiego, zachował się obraz letniego domku na plaży, położonego 6 km na północ od Jackowa, pośród białych, ruchomych wydm i sosnowych lasów. Do domku docierano pieszo, konno lub wozem zaprzężonym w cztery konie – tzw. „Arką Noego” o słomianych ścianach. Po drodze mijano Jezioro Kopalińskie, na którym w 1921 roku z powodu braku paliwa wylądował wodnopłatowiec pilotowany przez słynnego lotnika Wolfganga von Gronau. Letni domek o konstrukcji szkieletowej wybudowano w 1860 roku. Składał się z pięciu pokoi i kuchni, a w sezonie letnim był miejscem rodzinnych spotkań. Uchodził za jedno z najstarszych zabudowań letniskowych na Pomorzu. Wiosną 1945 roku został zniszczony i rozebrany przez żołnierzy radzieckich, którzy wykorzystali jego materiały do umacniania wydm. Cegły z tego domu parę lat temu pojawiły się na plaży – podobno wyrzuciło je morze.
Między Jackowem a Kopalinem znajdował się niegdyś młyn wodny, po którym dziś w leśnej gęstwinie zachowały się jedynie ślady dawnego życia: fragmenty kamiennego muru, stare żarna oraz zastawka regulująca poziom wody w młyńskim stawie. W przeszłości było to miejsce tętniące spokojnym rytmem codzienności. Młyn, położony wśród pól uprawnych i zielonych łąk, należał do majątku Jackowo. Uważa się, że jego budynek powstał wcześniej niż część mieszkalna. Wraz ze stodołą i oborą tworzył niewielkie gospodarstwo, którego układ przestrzenny można rozpoznać do dziś po zachowanych fundamentach.
Według wspomnień dawnych mieszkańców zboże do młyna przywożono z okolicznych wsi, a młynarz, mieszkający w Kopalinie, codziennie dojeżdżał do pracy. Starsi ludzie wspominają, że w młynie nigdy nie było prądu – całe urządzenie napędzała woda spływająca drewnianym korytem na duże, drewniane koło młyńskie.
Po II wojnie światowej, około 1946 roku, młyn prowadził Naumowicz. Dwa lata później, w 1948 roku, obiekt został upaństwowiony, a młynarz przeniósł się do pobliskiego Ciekocina, zabierając ze sobą część wyposażenia. Z czasem młyn popadł w ruinę. Dziś pozostał tu jedynie urokliwy zakątek, położony w miejscu, gdzie zbiegają się liczne strumienie. Spacerując wzdłuż wartkiej strugi płynącej ku łąkom biebrowskim, można podziwiać majestatyczne dęby i buki – niemych świadków dawnych czasów.
„Przy drodze z Kopalina do Jackowa pośrodku lasu jest mały mostek, przy którym dzieją się dziwne rzeczy. Pewien pan był kiedyś w odwiedzinach w Kopalinie i wracał nocą do domu. Na tym moście ujrzał on czarnego kota, w którego kierunku świsnął batem. W tym momencie kot zaczął się robić większy i większy i zaczął gonić za tym panem. Koń rwał dużymi susami, ale i kot zwiększał swoją prędkość. Przybywszy do domu mężczyzna ten szybko zdjął z konia siodło i błyskawicznie schował się w domu. Ale już po chwili w tym domu słychać było różne dziwne odgłosy i zaczęło się coś niepojętego dziać. Zbiegło się dużo ludzi, by zobaczyć, co tam się mogło stać, ale nikt z nich nie był w stanie otworzyć drzwi, mimo iż nie były one zamknięte na klucz. Powoli hałasy te zaczęły się uciszać i po pewnym czasie było już spokojnie. Wtedy to ów mężczyzna wyszedł na dwór i krzyczał do zebranych, dlaczego mu nie pomogli, kiedy to wołał o pomoc. Następnego dnia zobaczono drogę, którą w nocy przemierzał ten mężczyzna, a na niej głębokie ślady kopyt. Wszyscy się dziwili, że koń potrafił dawać takie duże susy. Inni widzieli na tym moście białą postać, która unosiła się w powietrzu i powiększała się. A kiedyś ten biały stwór to nawet wskoczył na plecy pewnego mężczyzny i kazał mu nieść się na plecach aż pod same drzwi domu.”
Źródło: Heimatkalender für den Kreis Lauenburg i. Pom. für das Jahr 1937, Bałtycka Biblioteka Cyfrowa, tłum. Irena Elsner
Otwock Wielki wiąże się z historią Jackowa i Przebendowa, ponieważ córka dawnego właściciela tych majątków Jerzego Jana Przebendowskiego herbu Kuna, Dorota Henrietta Przebendowska (1682-1775) wyszła za mąż za dziedzica majątku w Otwocku Wielkim - Franciszka Bielińskiego (1683-1766).
O historii pałacu w Otwocku Wielkim możesz poczytać w przewodniku Dwory i Pałace Mazowsza. Powiat otwocki.
- Opisana historia jest fragmentem z przewodnika Niny Herzberg-Zielezińskiej i Radosława Kamińskiego, pt. Dwory i Pałace Pomorza. Powiat wejherowski, 2026.
Bibliografia:
- Urlich Dorow, Zapomniana przeszłość. Upadek pomorskich majątków rolnych na przykładzie powiatu lęborskiego, Pruszcz Gdanski 2010.
- Irena Elsner, Dzieje gminy Choczewo do 1945 roku, Amberg 2012.
- Rejestr zabytków nieruchomych – stan na 02.03.2016.
- www.folwarkjackowo.pl
- Nina Herzberg-Zielezińska, Dwory i Pałace Mazowsza. Powiat otwocki, Warszawa 2026
Zdjęcia:
- Nina Herzberg-Zielezińska, 2016 r., 2022 r.
- Robert Zieleziński, 2026 r.
- www.folwarkjackowo.pl
- www.zamkilubuskie.pl
Data publikacji artykułu:














Sklep
Ogłoszenia








