Historia dworu w Krobowie
Krobów był gniazdem rodziny Krobowskich herbu Przerowa. Wzmiankowany w dokumentach pisanych już w 1415 roku. W 1564 roku dobra były w posiadaniu Stanisława Drwalewskiego. Kolejnym właścicielem w 1674 roku został Okęcki.
W 1783 roku Krobów był własnością Gogolewskich. Pod koniec XVII wieku dobra kupił Józef Wybicki herbu Rogala (1747-1822), wybitny kompozytor i poeta, twórca hymnu narodowego. W 1805 roku majątek od Wybickiego dzierżawił Florian Filip Jakub Rożnowski ze Skoków herbu Nowina (1772-1844), który ożenił się z córką Wybickiego, Teresą Marianną Teklą (1782-1853). Majątek został skonfiskowany przez rząd pruski za działalność polityczną Wybickiego. Sprzedano go Karolowi Górskiemu. Od niego w 1809 roku majątek nabył Onfury Okęcki herbu Radwan (1770-1852). Po nim posiadłością zarządzał syn, Józef Okęcki (1807-1885). Później majątek przeszedł na jego syna Wincentego Henryka Jakuba (1848-1892). A po nim na jego syna Stanisława Okęckiego (1876-1910). Jeszcze w 1909 roku był on wymieniany jako właściciel Krobowa wraz ze swoim szwagrem Edmundem Mysyrowiczem herbu Jastrzębiec (1870-1914). Edmund był erotomanem i pożeraczem serc, a do tego karciarzem i pasjonatem wyścigów konnych. Doprowadził majątek Krobów do ruiny i zostawił swoją żonę Annę Teresę z Okęckich (1875-1951) z ośmiorgiem dzieci oraz długami. Z tego względu majątek został wystawiony na licytację. Dobra zakupił Moszek Mańko, jednak szybko sprzedał je Stanisławowi (1855-1912) i Florentynie Logom. Około 1912 roku majątek został podzielony. Jednym z właścicieli był Włodzimierz Bogdański, który odsprzedał swoją część w 1917 roku Adolfowi Bossak. W 1919 roku zadłużony Krobów przejęli: Władysław i Helena Bierzyńscy oraz Stanisław i Maria Oppenheim. Kolejnymi właścicielami w 1924 roku zostali Leon i Julia Hajdzionowie. W ich rękach majątek pozostał do 1945 roku., kiedy to został im odebrany.
Po nacjonalizacji majątku, Skarb Państwa przekazał dobra w użytkowanie Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Od tego czasu Krobów stanowił gospodarstwo pomocnicze dla szkoły. Później dwór sprzedano. Obecnie jest własnością prywatną. Potomkowie przedwojennych właścicieli prowadzą postępowanie w sprawie odzyskania dworu.
Dwór w Krobowie wzniesiono w 2. połowie XIX wieku. Został założony na planie prostokąta. Obiekt łączy w sobie cechy serliowskiej renesansowej willi włoskiej typu Poggio Reale. Posiada wyraźnie zarysowane partie skrajne z tradycyjnie podłużnym planem polskiego dworu i pewnymi cechami szwajcarskiego szaletu, jak dwuspadowe dachy z szerokimi okapami i snycerska dekoracja więźby dachowej. Wejście do dworu poprzedzają schody, a nad nimi znajduje się daszek, wsparty na dwóch cienkich kolumnach na cokołach, ponad którymi jest wystawka dachowa. Okna są półkoliście zamknięte i przypominają często spotykane w renesansie arkadowe portyki i loggie. Ściany podzielone są lizenami, płycinami i gzymsami różnego kształtu. Ze względu na te wszystkie cechy, dwór można uznać za budynek eklektyczny.
Krobów i zagadka „Basi” z Mazurka Dąbrowskiego
Badacz dziejów regionu, Andrzej Zygmunt Rola-Stężycki, zwrócił uwagę, że okolice Krobowa – leżące na historycznej osi Grójec–Mała Wieś–Tarczyn – pojawiają się w tle jednej z najciekawszych zagadek związanych z Mazurkiem Dąbrowskiego. W 1794 roku przemieszczały się tędy oddziały Insurekcji Kościuszkowskiej, a w okolicznych dworach bywali m.in. Michał Kleofas Ogiński i Józef Wybicki. Miejscowa szlachta wspierała powstańców, a dwory w pobliżu Krobowa były miejscem narad, koncertów i patriotycznych rozmów.
Rola-Stężycki analizował pochodzenie tajemniczej „Basi” ze zwrotki „Mówi ojciec do swej Basi cały zapłakany”. W XIX wieku i później często twierdzono, że mogła to być Barbara Chłapowska, żona generała Jana Henryka Dąbrowskiego, co dobrze wpisywało się w romantyczną interpretację hymnu. Badacz podkreślał jednak, że zarówno „Basia”, jak i „ojciec” to w istocie postacie symboliczne, uosabiające naród oczekujący na powrót i zwycięstwo wojsk polskich.
Rola-Stężycki zwracał jednocześnie uwagę, że poszukiwania realnych pierwowzorów prowadziły historyków do dworów wokół Grójca i Tarczyna – w tym tych najbliższych Krobowa – ponieważ to właśnie w tym regionie przebywali Wybicki i Ogiński w czasie, gdy mógł powstać tekst Pieśni Legionów. Dzięki temu także Krobów znajduje się na mapie miejsc łączonych z legendą o powstaniu polskiego hymnu.
Historia rękopisu Mazurka Dąbrowskiego
Józef Wybicki został właścicielem Krobowa w 1792 roku. Choć mieszkał tu krótko, to przez jego córkę Teresę i jej przyszłego męża Floriana Rożnowskiego Krobów stał się początkiem niezwykłej historii największej zaginionej relikwii polskiej, rękopisu tekstu hymnu narodowego.
Wybicki pozostawił bowiem ogromne rodzinne archiwum: listy, pamiętniki, dokumenty państwowe i rękopisy, w tym oryginał tekstu Mazurka. Po jego śmierci archiwum przechodziło z pokolenia na pokolenie rodu Rożnowskich, aż trafiło do Johannesa von Rożnowskiego, prawnuka Wybickiego, mieszkającego w Berlinie. W 1944 roku, w obawie przed bombardowaniami i rewizjami Gestapo, zdeponował on cały zbiór w Banku III Rzeszy. Wkrótce potem Johannes i jego żona zginęli śmiercią samobójczą podczas wojennej tragedii, a depozyty bankowe, wraz z rękopisem hymnu, trafiły w ręce Armii Czerwonej i ślad po nich zaginął.
To dlatego Rola-Stężycki we fragmencie swojej książki „Ciekawy Grójec” nazywa rękopis Mazurka „polską relikwią” – jednym z najcenniejszych, a jednocześnie wciąż nieodnalezionych narodowych skarbów. Ostatni potomek rodu, Thomas Jan Rożnowski, dopiero w latach 70. dowiedział się, że jest spadkobiercą archiwum Wybickiego. Przez lata próbował je odnaleźć, bez skutku, i do dziś uważa się, że rękopis może znajdować się w rosyjskich zbiorach specjalnych.
Tak oto niewielki Krobów okazuje się miejscem, od którego zaczyna się opowieść o zaginionym oryginale polskiego hymnu, relikwii poszukiwanej od dziesięcioleci.
Fragment przewodnika Dwory i pałace Mazowsza: powiat grójecki, wyd. II, 2026 r., Nina Herzberg-Zielezińska
Data publikacji artykułu:
Sklep
Ogłoszenia













