♕Dwory i Pałace Polski: dwór Wółcza Wielka I historia
Podziel się:

Dwór w Wołczy Wielkiej

  • dwór w Wołczy Wielkiej akwarela

    www.rummelsburg.de, według oryginalnej akwareli Siegfried Barz

  • dwór w Wołczy Wielkiej stara fotografia

    www.rummelsburg.de, Ada v. Hahn z domu von Massow

  • dwór w Wołczy Wielkiej stara fotografia

    www.rummelsburg.de, Ada v. Hahn z domu von Massow

  • dwór w Wołczy Wielkiej stara fotografia

    www.rummelsburg.de, Ada v. Hahn z domu von Massow

Zapoznaj się z historią dworu w Wołczy Wielkiej

Przeczytaj więcej informacji o dworze w Wołczy Wielkiej. Poznaj jego historię. Miłego czytania!

Właściciele majątku

Wołcza Wielka powstała w XVI wieku i należała do lenna rodziny von Lettow. W 1519 roku została sprzedana Lütcke von Massow i była nieprzerwanie w rękach tej rodziny, aż do ostatniego właściciela Rüdigera von Massow, który zarządzał majątkiem do końca II wojny światowej w 1945 roku.

Nie można stwierdzić z całą pewnością kto nabył majątek dla rodziny von Massow, ponieważ w dokumentach istnieją różne sprzeczne informacje. W jednym z nich mówi się, że w 1662 roku majątek nabył Jakub od dwór braci von Lettow. W innym dokumencie podaje się jednak rok 1682. Faktem jest, że Jakub nabył pierwsze udziały w Wołczy Wielkiej, a następnie jego syn, również Jakub, kupił dodatkowe udziały, co było wówczas powszechnym zjawiskiem.

Syn Jakuba – Kaspar, kupił czwartą część Wołczy od Ludwika w 1706 roku, ale nie doczekał się on potomka płci męskiej. Z tego względu akcje majątku kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk. Jednak część z nich zawsze pozostawała w rękach kogoś z rodu von Massow. Wspomina się, że Christian Lorenz kupił część Wołczy Wielkiej. Chociaż miał on czterech synów, majątek nie został im przekazany, ponieważ jako kolejny właściciel jest wymieniany Otto Rüdiger.

Dopiero jego wnuk – Kaspar Otto zjednoczył w swoich rękach całą posiadłość. Nie zachowała się jednak wzmianka o dokładnej dacie, kiedy to nastąpiło. Jeszcze za życia Kaspar Otto podarował Wołczę Wielką swojemu starszemu synowi Hansowi, który bardzo szybko przekazał swój majątek swojemu młodszemu bratu Wilhelmowi.

W 1867 roku jego starszy syn Otto odziedziczył majątek, a od niego przejął go w 1895 roku jego syn Wilhelm. 1 listopada 1935 roku Wilhelm podarował Wołczę swojemu młodszemu synowi Rüdigerowi, który zarządzał majątkiem do końca II wojny światowej w 1945 roku.

Dwory i park

Do majątku należały dwa dwory. Duży dwór, w którym mieszkali rodzice ostatniego właściciela. Był to szachulcowy budynek wzniesiony przez wdowę po Ottonie Karlu – Augustie. Dwór ten posiadał pięć salonów, jadalnię, trzy sypialnie, siedem pokoi gościnnych i pomieszczenia gospodarcze z zakwaterowaniem dla personelu. W jednym z pokoi znajdował się obraz Ludwiga von Massow.

Park, który był położony przy jeziorze, był częściowo zbudowany z dużych, starych buków. Ścieżki z miejscami do siedzenia prowadziły przez nią do strefy do krokieta i pięknego domku kąpielowego z trampoliną i dokiem wykopanym w brzegu. Druga strona parku, która rozciągała się tam do gorzelni, została wycięta w 1935 roku z powodu starzenia się buków i dębów, ale zalesiona została wieloma gatunkami liściastymi i iglastymi.

Z kolei w małym dworku znajdowały się dwa salony, jadalnia, dwie sypialnie, pokój dziecięcy i dwa pokoje gościnne. Ten niewielki dworek był pierwotnie domem urzędowym, który ostatni właściciel zmodernizował na własne potrzeby.

Przed dużym dworem znajdował się prostokątny dziedziniec, na końcu którego znajdowało się jezioro, które otaczało półkolem zabudowania, dziedziniec, ogród i park. Tak więc Wołcza Wielka znajdowała się praktycznie na półwyspie. Bardzo ładna wyspa na jeziorze została wykorzystana jako ogród przez Kaspara Otto. Zbudowano tu również masywną, ośmiokątną herbaciarnię, w której od 12 do 16 osób mogło co jakiś czas pić herbatę w miesiącach letnich aż do wybuchu II wojny światowej.

Ehrengard von Massow / Powrót do Polski

Ehrengard von Massow w 1993 roku (w wieku 76 lat) spakowała się i wyruszyła do Polski, aby w dawnej posiadłości w Wołczy Wielkiej wybudowałć drewniany dwór i hodować szkockie bydło góralskie. Pożegnała się z Wołczą w wieku 91 lat, w 2007 roku. Zmarła 15 sierpnia 2014 r. w Reinbek koło Hamburga.

„Decyzja babci o wyjeździe nie była szybka, w stylu – do widzenia, opuszczam was i koniec. To był długi proces, wiele wyjazdów do Wołczy Wielkiej” (Nadja von Massow z Londynu, wnuczka Ehrengard).

Ehrengard von Massow od początku lat osiemdziesiątych odwiedzała Polskę kilkadziesiąt razy. Wraz z mężem należeli do wielu organizacji charytatywnych i pomagali ludziom z Pomorza. Frau von Massow ściśle współpracowała z zakonem joannitów. Od 1981 roku organizowała konwoje z pomocą do Polski. W ciężarówkach przywoziła m.in. proszki do prania, papier toaletowy, lekarstwa czy słodycze, zaopatrywała też szpitale w wózki inwalidzkie i sprzęt ratowniczy. Przy okazji odwiedzała również Wołczę Wielką.

„Wiedziałam, że w Polsce ludzie żyją w biedzie. Utrzymywaliśmy korespondencję z Niemcami, którzy po wojnie zostali na Pomorzu. Pisali, że gospodarstwo teściów i męża popadło w ruinę, w ich dawnym domu jest wylęgarnia kurczaków. Ale to, co zobaczyłam, było dla mnie wstrząsem (…)”.

Rodzina von Massow przeniosła się do Wołczy Wielkiej z Miastka, które od XV wieku do nich należało. Stało się to w w XVII wieku w wyniku wojen szwedzkich, kiedy utracili Miastko i poszukiwali nowego miejsca zamieszkania. Massowie należą do dawnej słowiańskiej szlachty, która przez wieki uległa całkowitej germanizacji.

Massowowie posiadali w Wołczy Wielkiej 1,2 tysiące hektarów. Uprawiali ziemniaki i pszenicę. Na całą okolicę była słynna ich hodowla koni, w zagrodach stało 300 owiec i 50 mlecznych krów. Dla rodziny pracowało 40 chłopskich rodzin, którym płacono w naturze, warzywami i pszenicą. Każda rodzina miała domek z ogródkiem i własne zwierzęta.

Ehrengard z domu von Schack miała osiem lat, kiedy w 1924 roku wraz ze swoją matką Hildegardą, młodszą siostrą i bratem przeprowadziła się do Berlina. Wcześniej mieszkali przez pewien czas w pewnej wsi pod Wrocławiem.

Jej przyszły mąż Rudiger von Massow poznał ją czytając w Słupsku pismo o modzie i artystach „Moderne Welt”. Zwrócił on uwagę na zdjęcie ślicznej berlińskiej tancerki, którą była właśnie Ehrengard. Przyjaciółka Rudigera Emi Puttkamer właśnie go odwiedziła i zapytała się „Podoba ci się? To moja przyjaciółka. Mogę was poznać”. Podobno Rudiger odpowiedział: „Moja droga, ja się z nią ożenię”.

Ehrengard wyjechała zimą 1936 roku na tournée po Pomorzu. Na nocleg zatrzymała się u swojej przyjaciółki Emi von Puttkamer. Powiadomiony przez Emi Rudiger von Massow przyjechał z Wołczy Wielkiej do słupskiej kawiarni, gdzie miał się odbyć występ Ehrengard. Potem zaprosił ją na kolację. Po miesiącu poprosił ją o rękę. Ich ślub odbył się w 1936 roku w berlińskim kościele.

Rudiger i Ehrengard zamieszkali wspólnie w Wołczy Wielkiej. 24 stycznia 1945 roku Ehrengard otrzymała telefon z francuskiego lazaretu, w którym przebywał wtedy Rudiger, powiadomił ją aby spakowała dzieci i uciekła jak najszybciej z Wołczy, ponieważ nadchodzą Rosjanie.

Frau von Massow nie przypuszczała, że nigdy już nie wróci do swego mieszkania w Gross Volz, niedaleko domu teściów.

- Spędziłam tam szczęśliwe osiem lat, choć ostatnie cztery prawie bez męża, który od 1939 roku był na wojnie - wspomina. - Tam urodziłam córki: Leoni, Adę i Marion, i syna Joachima.

Teściom Ehrengard w ostatniej chwili udało się uciec starym mercedesem z resztką benzyny w baku. Puttkammerowie mieli mniej szczęścia. Emi została postrzelona w twarz, broniąc się przed gwałtem. Jej mąż zginął od kuli, gdy biegł na pomoc żonie.

Powrót do Wołczy Wielkiej

- Kiedy postanowiłam, że wyjadę do Polski, zastanawiałam się, co będę tam robić - wspomina Ehrengard von Massow. - Chciałam mieć jakąś pożyteczną pracę, a zarazem pokazać ludziom, że za niewielkie pieniądze można rozkręcić interes.

W jej decyzji pomógł jej jej brat, Jobst con Schack, który jako pierwszy w Europie rozpoczął hodowę szkockiego bydła highland cattle. Zwierzęta te nie wymagają żadnej pielęgnacji ze strony właściciela. Cały rok przebywają na świeżym powietrzu, jedzą tylko trawę, w zimie są dokarmiane sianem. Ponieważ nie dają mleka, nie trzeba ich codziennie doić. Są hodowane głównie dla mięsa i przez hobbystów. Łatwo zaprzyjaźniają się z ludźmi.

- To były idealne zwierzęta dla mnie - mówi frau von Massow. - Przez rok uczyłam się u brata, jak się nimi zajmować, ile powinny przybierać na wadze, co im dodawać do siana. Potem kupiłam dwie sztuki od niego i dwie z innej hodowli. Po przyjeździe do Polski przez pierwsze miesiące co wieczór dzwoniłam do brata i konsultowałam każde spojrzenie moich krów i byków. Nadałam im imiona.

Pierwszymi czterema sztukami, które przybyły do Wołczy przed właścicielką, opiekował się miejscowy dzierżawca popegeerowskiej obory. Kiedy dwie krowy padły, Ehrengard podejrzewała, że ktoś je otruł.

Mirosław Hapka, dziś pracownik Powiatowego Zakładu Weterynarii w Miastku, jest pewien, że nikt nie zabił krów pani von Massow. - Po prostu wśród zwierząt zdarza się białaczka bydlęca.

Dwór i relacje z mieszkańcami

Sprzed domku pani von Massow rozciągał się widok na całą Wołczę Wielką. Widać było dworek teściów, w którym mieściła się komendantura żołnierzy radzieckich, potem wylęgarnia kurczaków, a teraz mieszka tam siedem rodzin. Na okolicznym cmentarzu pochowane są pokolenia von Massowów. Kamienne zabudowania gospodarcze należące kiedyś do rodziny - dziś niezniszczony zachował się jedynie spichlerz z datą budowy 1929. Betonową popegeerowską oborę, którą Ehrengard wydzierżawiła od Agencji Własności Rolnej wraz z 23 hektarami wokół.

Jak to zazwyczaj bywa okoliczni mieszkańcy nie byli na początku przekonani do nowej sąsiadki i rozsiewali różne plotki. Mówiono, że zechce odzyskać wieś, wykupić dom teściów, każdemu da pracę, nikomu nie da pracy, sprowadzi tu więcej Niemców. "Głos Pomorza" napisał, że Ehrengard von Massow spłaci długi popegeerowskiej spółki Łow-Rol i urządzi tu hodowlę - sześć tysięcy sztuk bydła.

- Nie zamierzałam wykupywać domu teściów, bo musiałabym przenieść siedem rodzin - mówi pani Ehrengard. - Nie stać mnie. Nigdy też nie zamierzałam wykupywać niczyich długów.

Największe trudności sprawiały pani Massow brak znajomości języka polskiego i biurokracja.

- Nie nauczyłam się polskiego - przyznaje. - I muszę się bardzo nakombinować, żeby coś powiedzieć. Dlatego mam mały kontakt z miejscowymi. Na początku brałam lekcje języka polskiego, miałam też tłumaczkę. Ale polski nie wchodził do głowy, to bardzo trudny język. A tłumaczka zmarła.

Stanisław i Urszula Żurawikowie to jedna z siedmiu rodzin, które mieszkają w dawnym domu teściów Ehrengard von Massow. W udziale przypadły im jadalnia i salon. Część ich mieszkania dobudowano po wojnie.

- Byłam kiedyś w dawnym domu teściów - mówi pani Ehrengard. - Postałam pół godziny, uśmiechaliśmy się do siebie z lokatorami mieszkania od frontu i poszłam. Nic się nie zachowało z przedwojennych czasów. Dom, w którym mieszkałam z mężem, już wcale nie istnieje.

Państwo Żurawikowie od ośmiu lat są pracownikami pani Ehrengard. - Mamy obok siebie ogródki - mówi Urszula Żurawik. - Zaprzyjaźniłyśmy się trochę podczas pielenia. Mój mąż, były pracownik tutejszego PGR-u, zajmował się trochę tymi pierwszymi czterema krowami pani von Massow. Pewnego dnia zapytała nas, czy nie chcemy dla niej pracować. Mieliśmy wielkie szczęście. Mamy troje dzieci, gdyby nie praca u "hrabiny", musiałabym w Polskę za zatrudnieniem jechać.

Źródła wiedzy
  • www.rummelsburg.de
  • Magdalena Grzebałowska, Portrety kobiet. Ehrengard von Massow [w:] Wyoskie obcasy, 13-12-2002 r. - LINK

Opracowała i przetłumaczyła ze źródeł niemieckich: Nina Herzberg-Zielezińska, cytaty pochodzą z artykułu Magdaleny Grzebałowskiej.

Zdjęcia:

Konsola diagnostyczna Joomla!

Sesja

Informacje o wydajności

Użycie pamięci

Zapytania do bazy danych