Twój koszyk jest pusty

  • Dwór Waćmierek Dwór Waćmierek

    Dwór Waćmierek

    Autor: Michał Piotrowski, 2023
  • Dwór Waćmierek Dwór Waćmierek

    Wjazd do dworu

    Autor: Michał Piotrowski, 2023
  • Dwór Waćmierek Dwór Waćmierek

    Dwór Waćmierek

    Autor: Michał Piotrowski, 2023
  • Dwór Waćmierek Dwór Waćmierek

    Dwór Waćmierek

    Autor: Michał Piotrowski, 2023
  • Dwór Waćmierek Dwór Waćmierek

    Dwór Waćmierek

    Autor: Michał Piotrowski, 2023
  • Majątek Waćmierek kamień z napisem 1830 -1930 Jungs holt fast Majątek Waćmierek kamień z napisem 1830 -1930 Jungs holt fast

    Kamień z napisem 1830 -1930 Jungs holt fast

    Autor: Michał Piotrowski, 2023
  • Majątek Waćmierek kamień z napisem 1830 -1930 Jungs holt fast Majątek Waćmierek kamień z napisem 1830 -1930 Jungs holt fast

    Kamień z napisem 1830 -1930 Jungs holt fast

    Autor: Michał Piotrowski, 2023
  • Dęby w majątku w Waćmierku Dęby w majątku w Waćmierku

    Dęby - pomniki przyrody

    Autor: Michał Piotrowski, 2023

Dwór Waćmierek

  • dwór Waćmierek 2023

    Autor: Michał Piotrowski, 2023

Historia dworu w Waćmierku

Przeczytaj więcej informacji o dworze w Waćmierku. Poznaj jego historię, dowiedz się jak zmieniał się obiekt na przestrzeni lat i przeczytaj ciekawostki. Miłego czytania!

Historia

Pierwsza wzmianka pochodzi z 1282 r. kiedy książę pomorski Mestwin (Mściwój) nadaje Waćmierek braciom Damasławowi, Miłosławowi i Konradowi.

W roku 1680 synowie Jerzego Jarockiego, Krzysztof, Stanisław i Jan sprzedają dobra dziedziczne Warcimierek za sumę 14000 fl polskiej monety Krzysztofowi Lewalt Powalskiemu.

W 1780 r. była to własność Konarskiej. W 1789 r. majątek należał do szambelana Piwnickiego.

Jako pierwszego właściciela / dzierżawcę Waćmierka z rodu von Kries wymienia się Gottfrieda von Kries. Zmarł on bezpotomnie w 1822 r.

Jako założyciel warćmińskiej linii rodu von Kries wymieniany jest Theodor Albinus (1805-1868).

W 1830 r. Waćmierek nabył Nathanael Gottlob von Kries z Kulmagi. 

W źródłach z 1926 r. jako właściciela 200 ha z majątków Waćmierz i Waćmierek wymienia się Georga von Kriesa (1863-1922).

W artykule "Mój Dom" z 1983 r. Anna Łajming wspomina o Panu von Kries, który był właścicielem dwóch majątków Waćmierza i Waćmierka.

Mogiła psa i nordyckie runy wikingów?

W parku dworskim odnaleziono pozostałości z niemieckim napisem. Niektórzy mieszkańcy wsi uważali, że jest to pomnik / mogiła psa dawnych właścicieli.

Napis ten: „1830 -1930 Jungs holt fast” mógł upamiętniać 100-lecie posiadania dóbr przez ród von Kries. Jednak owy cytat owiany jest większą zagadką. Jeden z forumowiczów (Forum
Dawny Tczew) wysunął pewną ciekawą hipotezę.

Pierwsza sprawa to sam cytat. Nie jest to „czysty” literacki niemiecki, a dialekt plattdeutsch, nieprzejrzysty dla każdego Niemca - słowa oznaczają mniej więcej "Chłopcy, trzymajcie się (razem mocno)". Owo „zawołanie” może być także powiązane z żargonem marynarskim.

Hasło było używane i popularne na północnych terenach plebiscytowych Niemiec w Szlezwiku w 1920 r.

Kilka lat przed wykonaniem napisu w Waćmierku, słowa te spopularyzował popularny w Niemczech wilk morski Felix Graf von Luckner. Jego pełne motto brzmiało: "Jungs, holt fast; de dütsche Eekboom steiht noch!", co oznacza: "Chłopcy, trzymajcie się (razem mocno), niemiecki dąb jeszcze stoi". Można by wnioskować, że od stu lat trzymała się w tym miejscu rodzina von Kries. Jednak nie wykorzystali całego cytatu. Pominęli drugi jej fragment o „wciąż stojącym niemieckim dębie”. Wspomniany wcześniej twórca wątku o Waćmierku zastanawia się czy dawni właściciele majątku chcieli uniknąć prowokacyjnej wymowy takiego napisu w międzywojennej Polsce? Czy może rodzina i ich dobra były dla nich wyższą wartością niż silnie akcentowana niemieckość?

Interesujące jest również, że w odległości kilkudziesięciu metrów od kamienia znajdują się dwa dęby, które są uznane za pomniki przyrody. Z pewnością są one również dziedzictwem von Kreisów.

Kolejnym ciekawym wątkiem jest tzw. runa othala. Runy othala są widoczne w pozostałościach muru znajdującym się przed wjazdem do dworu.

Othala oznacza dom, majątek, rodowe dziedzictwo, ojczyzna zaś jej kluczowe właściwości to ojczyzna, dom rodzinny, refugium, bezpieczne miejsce, ostoja, materialny dobrobyt, mieszkanie. W III Rzeszy była symbolem Hitlerjugend.

Runa Odala/ Othala była jedną z tych, które naziści szczególnie sobie upodobali, zwłaszcza w odniesieniu do dziedzictwa, ziemi i rolnictwa. Organizacja Krew i Ziemia (Blut und Boden) eksponowała ją "gdzie popadło", między innymi dla oznaczania istniejących w Rzeszy tzw Erbhofów = gospodarstw dziedzicznych: Były to wzorcowe aryjskie gospodarstwa, przekazywane najstarszemu synowi, nie mogły być obciążane hipoteką i stanowiły około 35% ogółu podmiotów rolniczych W Rzeszy. Tylko ich posiadacze mogli nazywać się "Bauerami", co nobilitowało ich dodatkowo.

Symbol ten nie był jednak wykorzystywany jedynie przez B&B, korzystali też z niego funkcjonariusze SS-Rasse- und Siedlungshauptamt = Głównego Urzędu Rasy i Osadnictwa SS.

Istnieje więc prawdopodobieństwo na powiązanie rodziny von Kries i ich majątku z niemiecką nazistowską ideologią Blut und Boden oraz na to, że przed majątkiem możemy podziwiać dwie dobrze zachowane hitlerowskie runy.

Waćmir i jego córka Graża

Istnieje pewna legenda, która dotyczy jeziora w Waćmierku. Miejsce to było ważne w wierzeniach dawnych ludów. A legenda brzmi tak:

Było to dawno, może tysiąc i nawet nieco więcej lat temu. To wtedy pierwsi polscy książęta przyjmowali wiarę chrześcijańską. Praski Wojciech odbył już swoją pierwszą podróż misyjną, która jak wiadomo zakończyła się w Prusach dla biskupa tragicznie. Wielkie państwo polskie sięgało wtedy od Odry, a na północy wspierało granice na brzegach Bałtyku. Poprzednik wielkiego księcia gdańskiego, Siemomysła, jak potem i on sam przyjął chrześcijaństwo, ale stosował jeszcze pogańskie zwyczaje, a choćby dlatego, że utrzymywał nadal kilkanaście żon. Lud pomorski, jak i pozostałe plemiona słowiańskie, niechętnie rezygnował z dawnych obyczajów. Były to właśnie te czasy.

Sierpniowe słońce wolno chyliło się ku zachodowi, tak samo wolno ludzie gromadzili się wokół wzgórza. Przedstawiciele rodów kolejno podchodzili do posągu, by złożyć dary, a tego dnia wyjątkowo posąg wystawiono przed świątynię. Dookoła niego piętrzyły się bochny świeżego chleba z tegorocznej już mąki, pełne garnce wczesnego miodu, wypełniającego pękate brzuśce, a nawet cenne ozdoby z metalu. Słońce już zaszło za wzgórze, mrok otoczył polanę, gdy ukazał się żerca Waćmir i jego córka Graża, kapłanka świątyni Swaroga. Jej lniane włosy spadały na jasną szatę, opinającą smukłą postać. Waćmir uniósł żagiew, zatoczył płomieniem koło. Ustał wszelki szmer, nastała cisza, wielka jak otaczający las. Potem oddał żagiew kapłance, a ta przeniosła ją pod trójnóg świętego ognia. Buchnął jasny płomień; oświecił twarze zebranych.
— Swaro... Swaro... Swaro... — rozległ się pomruk w tłumie. Wtedy Waćmir złożył w darze pełną czarę bursztynu. Graża wrzucając do ognia kilka kawałków jantara podtrzymywała święty płomień. U stóp posągu żerca złożył kielich z winem.
— Oto kielich przepowiedni boskiej - powiedział.
Lud uniósł oczy, śledząc każdy nawet najdrobniejszy ruch Waćmira. Gdy kielich stanął na ołtarzu Graża podrażniła ogień bursztynem, a błękitny dym równą smugą uniósł się w górę.
— Swaro... Swaro... Swaro... — wszyscy pochylili czoła.
Graża rozpoczęła pieśń o Swarogu, o sile słońca, życiu i dobroci. Jej spokojny głos mieszał się z szmerliwym trzaskaniem ognia, skąd wznosiła się kadzielna woń ziół i jantaru. Wtedy Waćmir dał znak. Najpiękniejsze dziewczęta z wieńcami zbożowymi na głowie, wniosły wielki miodowy placek. Gdy dar został złożony na ołtarzu Waćmir spytał:
— Czy mnie wszyscy widzicie?
Lud zgodnie potwierdził; placek był jednak nieco niższy od wieszczka.
— Życzę by w następnym roku nie można było mnie zobaczyć. By zbiory były większe.
Miało to oznaczać, że im zbiory większe, dostatniejsze, tym miodowy placek jest większy. Dobry byt zapewnia placek wyższy od kapłana. Znów buchnął w niebo ogień, a zgromadzeni zaśpiewali: — Swaro... Swaro... Swaro...
Wówczas Waćmir zebrał na wielką tacę po garści z każdego daru, jakie spoczywały wokół wzgórza. Były tam wszystkie zboża, warzywa, owoce i mączne wypieki. Waćmir uniósł tacę ku górze mówiąc:
— Swaro... Swaro... Swaro... bogu słońca i księżyca, ognia wszelkiego i trzasku jego! Świeć płomieniem jasnym, równym i przyjaznym...
— Dadź-bóg, Dadź-bóg — odpowiadał lud, a podsypany przez Grażę płomień wzniósł się ku niebu.
— Rgieło... Rgieło... bogu urodzaju! Pilnuj zboża, owoców! Niech jasno kwitną łany, a chleby syte będą.
— Dadź-bóg, Dadź-bóg, Dadź-bóg... — i znowu płomień zajaśniał.
— Weles... Weles... opiekunie bydła! Spraw najzieleńsze pastwiska i zdrowie wołów, kóz i owiec!
— Dadź-bóg, Dadź-bóg, Dadź-bóg...
— Siemo... Siemo... bogu życia rodzinnego! Daj nam wszystkim zdrowie, potomków urodziwych i silnych!
— Dadź-bóg, Dadź-bóg, Dadź-bóg...
— Dziewana... Dziewana... bogini lasów! Niech bogate będą twoje gaje w wiele ziół, jagód i łownej zwierzyny!
— Dadź-bóg, Dadź-bóg... - wtórował ciągle tłum Waćmir odłożył tacę i zaprosił wszystkich do uczty, a kielich złożył w ręce boskiego posqgu. Dzielono miodowy placek, rozdawano wzajemnie dary.  Kiedy północ była bliska wieszczek podszedł do posqgu, wziął kielich od bożka, zajrzał do tego kielicha i szybko ręce do nieba wzniósł. Tłum nagle ucichł.
— Straszne są znaki bogów — powiedział głośno Waćmir - Kielich jest pusty!
— Ooooo — jęknęli ludzie padając twarzami do ziemi.
— Nadejdą dni klęski i nieurodzaju, nieszczęścia i swarów.
— Ooooo... — znowu odezwał się jęk.
Graża z pobladłą twarzą zdjęła z głowy pszeniczny wieniec i posłała go w ogień. Odezwał się głuchy trzask, a iskry pobiegły nisko, ledwie na stopnie posągu. Wówczas od jeziora usłyszeli tętent. Niebawem na polanie pojawił się książęcy rycerz z kilkoma wojami.
— Ludzie! Skończcie te pogańskie obrzędy — oznajmił rycerz. - Z woli pana naszego, wielkiego księcia, który w imię was wszystkich głosi nową wiarę, trzeba zakończyć te gusła, zaprzestać pogańskich wierzeń. Znakiem tej nowej wiary jest krzyż. — Tu uniósł wysoko wielki krucifiks. — Przyjdą do was bracia ojcowie i nauczą nowej wiary i miłości do prawdziwego Boga. Rycerz wspiął konia, zbliżył się do ognia.
— Teraz rozejdźcie się do domostw!
— A jaka to ta nowa wiara? — gromko zapytał stary Radost.
— To wiara pani naszej, czeskiej Dobrawy, matki księcia. Nauczy was miłości wzajemnej, pokory i wierności. Tę wiarę wielbią już inne narody, bardziej świetne: Niemce i Frankowie.
— A czy nasza wiara jest niegodna? — odezwał się wielki zdun. — Żyjemy w pokoju i pracą się trudnimy dla waszego dobra!
— Jeżeli nasz władyka przyjął nową wiarę, to znaczy, że stara wiara była zła — odparł rycerz. Po chwułi dał znak krzyżem i jeden z wojów pognał konia w stronę ołtarza.
— Pan rozkazał zniszczyć wszystkie bożki - krzyknął ostrzegawczo ten sam rycerz, jakby chciał się usprawiedliwić przed tym, co za chwilę miał uczynić. — Kto rozkazu tego nie usłucha albo się jemu sprzeciwi, głowę da pod topór. Woj wrzucił płonącą żagiew do świątyni, a koń stratował wszystkie dary przed posągiem. Wywrócono święty ogień, a postać Swarożyca padła na ziemię. Waćmir, Radost i inni próbowali bronić godności świątyni. Na nic zdały się ich bezbronne ręce. Dziesięciu wojów dobyło mieczów i dzid. Łatwo położyli bezbronnych. Reszta tłumu z przeraźliwym krzykiem rozpiechrzła po lesie. Tylko Graża stała w łunie płonącej świątyni. Gdy zgiełk ucichł, kapłanka wodą źródlaną zmyła twarze zabitych, przymknęła im powieki, a w dłonie włożyła kwiaty dziewanny. Graża pożegnała się z ciałem ojca i poszła w stronę jeziora. Wiatr rozjaśnił jej włosy. Jasność ta towarzyszyła jej nawet wtedy, gdy weszła do wody. Wchodziła coraz dalej i głębiej, aż zniknęła pod powierzchnią jeziora. Tak zakończyły się ostatnie dożynki okolic Wierzycy. Od tego czasu, już w okresie chrześcijaństwa, okolicznym osadom nadawano nazwy związane z tym dawnym wydarzeniem. Do dzisiaj zachowały się one w nazwaniach wsi: Waćmierz, Waćmierek, Swarożyn, Radostowo, Brzuśce. A dla upamiętnienia czynu Graży, kapłanki i Waćmirowej córy, jezioro w tym miejscu zmieniło swój kształt. Brzegi przyjęły rysunek postaci, stojącej smutnej dziewczyny. Tak wyglądała Graża przed wejściem do wody, nim jeziorne fale zakryły ostatnią tajemnicę dawnych wierzeń. 

Źródła wiedzy
  • Wola Ludu : ilustrowana gazeta polityczna, społeczna, gospodarcza i oświatowa. R. 6, 1926, tydz. 8, nr 14 (274)
  • https://www.von-kries.de/
  • Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich
  • https://dawnytczew.pl
  • Roman Landowski, Waćmir i jego córka Graża [w:] Pomerania: miesięcznik społeczno-kulturalny, 1978, nr 5
  • Anna Łajming, Mój Dom [w:] Pomerania : miesięcznik społeczno-kulturalny, 1983, nr 6.

Opracowała: Nina Herzberg-Zielezińska

Zdjęcia:

Polecane publikacje z naszej księgarni:
50,00
Lokalizacja
Informacje ogólne
Rodzaj obiektu:
Dwór
Gminna ewidencja zabytków:
Numer karty: 39/450
Stan zachowania:
Dobry
Zastosowanie:
mieszkania

Posiadasz więcej informacji
o obiekcie? Skontaktuj się z nami!

logo dwory i pałace polski

Copyright © 2020 Dwory i Pałace Polski. Powered by Indico S.C.  & Joomla! CMS 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Znajdż nas na:

Instagram Facebook Facebook youtube

Kontakt

Indico S.C. , Przyjaźni9, 84-215 Gowino
NIP: 5882424318, REGON: 366309509

Kontakt z redakcją:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.